|
Tego dnia wygrał zespół skuteczniejszy, potrafiący
przechodzić do szybkich i niebezpiecznych
kontrataków oraz mądrze poukładany taktycznie. Takim
zespołem była tego dnia Polonia/Sparta Świdnica.
Pierwsza połowa spotkania wyrównana, choć ze
wskazaniem na przyjezdnych, a to za sprawą bardziej
groźnych sytuacji podbramkowych.
W
12 minucie z rzutu wolnego wrzuca Artur Dewo i
Kopernicki przenosi piłkę nad poprzeczkę. 15 minuta,
Woźniak oddaje pierwszy celny strzał w światło
bramki. Dwie minuty później ponownie goście. Fojna
wbiega w pole karne, uderza z ostrego kąta, piłkę
przepuszcza Woźniak i golkiper miejscowych w
ostatniej chwili broni niebezpieczny strzał. 24
minuta i tym razem akcja dla Promienia. Piłkę
przejmuje Góral jednak i jego strzał jest bardzo
niecelny. 28 minuta, akcja Świdnicy i z dystansu na
poprzeczkę uderza Mateusz Szczur. Kluczowy moment
pierwszej połowy ma miejsce w 31 minucie. Filipczak
zagrywa na wolne pole do najlepszego tego dnia
Gożdziejewskiego, a ten już wie co zrobić z
futbolówką nokautując Kowalczyka.
W
drugiej części meczu natychmiast atakują miejscowi,
jednak kontry zawodników Zbigniewa Smółki okazują
się zabójcze. Pierwsza taka akcja ma miejsce już w
51 minucie. W akcji biorą udział trzej zawodnicy
Polonii. Filipczak wypuszcza Fojnę a ten mocnym
uderzeniem trafia w słupek, dobitka Woźniaka jest
już tylko formalnością. W 58 minucie przyjezdni
zdobywają kolejną bramkę jednak sędzia widzi
Filipczaka na spalonym. 66 minuta tym razem
zagrożenie po bramką Świdnicy. Artur Dewo
zagrywa do Świdkiewicza, ale ten kieruje futbolówkę
nad poprzeczkę. 71 minuta dopiero co wpuszczony
młodszy brat Grzegorza Kopernickiego, Mateusz,
przeprowadza wspaniały rajd, mija trzech zawodników
jednak uderzenie minimalnie mija spojenie bramki -
to mógł być piękny gol i nie bez powodu kibice
nagradzają go oklaskami. 75 minuta kolejna kontra i
tym razem golkiper z Żar broni strzał Filipczaka. W
80 minucie powinna paść bramka dla Promienia. Góral
wrzuca w pole karne, Dewo Krzysztof uderza głową i
tylko sam Jarosiński wie jak wyciąga się piłki spod
poprzeczki. 81 minuta, kolejna kontra i kolejna
bramka. Daleka piłka w pole karne, Kowalczyk
wychodzi z bramki, a Tomasz Urban lobuje główką
bramkarza i tym samym podwyższa wynik. Dopiero dwie
ostatnie minuty do finałowe przedstawienie
Promienia, na które przez cały mecz czekali kibice.
Dwa podania do Bartkowiaka i dwie bramki strzelone
całkowicie uśpionej defensywie.
|