2 : 3  
   

(2:0)

   
 

PROMIEŃ ŻARY

     

GÓRNIK POLKOWICE

 
 
ball_33 05' Hanclich
ball_33 14' Dewo K.
     
     
     
ball_33 46' Burda
ball_33 77' Burda
ball_33 89' Burda
     
 
Sędzia: M.Mikołajewski (LZPN)

Stadion ul. Zwycięzców 38

Widzów: 500

Obserwator: A.Brembor (Poznań)

09.05.2009 | godz.17:00

Goście: 1

 

Kowalczyk

     

 

      Pytkowski            
Chabiniak               Jasiński   63' Ogórek  
Tychowski             ball_33   Mróz          
Hanclich             Koziara          
Sawicki   66' Markulak   Opałacz        
Świdkiewicz                 Fedoruk   90' Narwojsz  
Łazar                 Salamoński          
Arkuszewski   80' Bartkowiak         Wacławczyk          
Żebrowski   72' Bryjak         Świtaj   46' Burda  
Dewo K.   63' Kosman         Sierpina          
Czyżyk                 Olszowiak          
                             
                             
  Tr. Sylwester Buczyński       Tr. Dominik Nowak  
 

 
Grający z liderem Promień rozpoczął ten mecz fantastycznie. W 5 minucie z rzutu wolnego dośrodkował Żebrowski i z bliskiej odległości Hanclich, głową, umieścił piłkę w bramce. W 14 minucie kolejny stały fragment gry i kolejna bramka. Tym razem z lewej strony boiska do piłki podszedł Krzysztof Dewo i mocnym uderzeniem nie dał żadnych szans Michałowi Pytkowskiemu. Trzy minuty później mogło być już 3:0 jednak tym razem Czyżyk trafił w słupek. Od 20 minuty do odrabiania strat ruszyli przyjezdni i tak naprawdę pola gry nie oddali aż do końca meczu. W 20 minucie niebezpiecznie uderzył Opałacz, później Sierpina ale i tak najlepszy był golkiper miejscowych. W 28 minucie na czystej pozycji znalazł się Mróz, ale i tak Kowalczyk w sytuacji jeden na jeden okazał się lepszy. W 31 i 36 minucie szczęścia spróbował Świtaj, a później Salamoński i również akcje nie przyniosły efektu. W 41 minucie kontratak przeprowadził Promień. Lewą stroną urwał się Żebrowski, wrzucił do niepilnowanego Arkuszewskiego i mając przed sobą tylko bramkarza Górnika, uderzył nad poprzeczką.

W drugiej odsłonie trener z Polkowic wpuścił Sebastiana Burdę i jak się okazało był to zawodnik, który nie tylko rozpoczął ostre strzelanie, ale i doprowadził swój zespół do zwycięstwa.

Pierwszą swoją bramkę Burda zdobył już po 30 sekundach od wejścia, a 55 minucie sędzia podyktował rzut karny po faulu na Olszowiaku. Tym razem kolejny raz Kowalczyk okazał się lepszy, broniąc strzał z jedenastu metrów egzekwowany przez Salamońskiego. W 57 minucie powinien być rzut karny dla gospodarzy, ale najsłabszy tego dnia arbiter z Zielonej Góry stwierdził, że Łazar wychodząc na czystą pozycję nie był powstrzymywany przez przeciwnika i sam upadł. Skoro Łazar symulował dlaczego w takim razie nie otrzymał żółtej kartki? W 60 minucie skontrował Promień, ale dwa strzały Czyżyka nie przyniosły zamierzonego efektu. Naciskający coraz mocniej przyjezdni nie dawali za wygraną i Promień zaczął się bronić niemal całą jedenastką. W 77 minucie lewą stroną uciekł Sierpina, dośrodkował i Burda z bliska doprowadził do wyrównania. W 89 minucie stało się to, czego długo nie zapomną piłkarze jak i kibice Promienia. Kolejny raz zaatakowali górnicy i najskuteczniejszy Sebastian Burda zaliczając klasycznego hattricka dał swojemu zespołowi zwycięstwo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

naszywki

Copyright ©  www.promienzary.com - 2008. All Rights Reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.