|
|
| |
Ekipa z Żar, po złym
starcie rozgrywek, odniosła drugie zwycięstwo z
rzędu. Chociaż trzy punkty z Pogonią Świebodzin nie
przyszły łatwo.
Kibice Promienia liczyli, że ich ulubieńcy pokonają
kolejną lubuską drużynę. W poprzedniej kolejce, po
dwóch porażkach z rzędu, zwyciężyli Polonię Spartę
Świdnica. Pogoń przed meczem była w lepszej
sytuacji, ale grała w kratkę - dwie wygrane
przeplatali przegranymi.
Pierwsze minuty spotkania to walka w środku pola.
Pogoń miała lekką przewagę, ale to gospodarze oddali
groźne strzały na bramkę rywali - najpierw w 9 i 12
min Jacek Bartkowiak, a w 17 Łukasz Czyżyk. Promień
rozkręcał się z minuty na minutę, akcje były coraz
groźniejsze i co i rusz zagrażali bramce strzeżonej
przez Michała Hajdasza. W końcu w 23 min
indywidualną akcję zainicjował Bartkowiak, po długim
sprincie uderzył z ostrego konta, Hajdasz jeszcze
zdołał interweniować, ale Robert Bodzianny miał
przed sobą pustą bramkę i dobił.
Po tym golu gra trochę "siadła”. Jedni i drudzy
starali się zyskać przewagę, ale Promień nie kwapił
się do ataku, a Pogoń nie mogła przebić się przez
linie obronne rywala. Kolejna ciekawa sytuacja miała
miejsce dopiero w 43 min, kiedy Marcin Żebrowski w
sytuacji sam na sam strzelił w Hajdasza.
Na początku drugiej połowy Bodzianny miał szansę na
drugiego gola, ale w polu karnym nie trafił w piłkę.
Wtedy znów próbowali zaatakować goście, ale utknęli
w środku pola. Chociaż warto wyróżnić Carlosa
Oliveirę - pomocnik Pogoni był bardzo aktywny,
starał się kreować grę.
Promień "uspokoił” rywala w 60 min - w polu karnym
faulowany był Maciej Łazar, a jedenastkę pewnie
wykonał Krzysztof Dewo. Przeciwnikom kilka razy
udało się przedrzeć i stworzyć zagrożenie pod bramką
- tak było w 69 min, kiedy Janusz Obuchanicz zdobył
gola. Okazało się, że to tylko zryw Pogoni.
Przed sezonem trener Promienia, Sylwester Buczyński,
zapowiadał, że cel jaki stawia przed drużyną, to
zostać najlepszymi z lubuskich zespołów. - Te dwie
porażki pokazały, jak ciężko będzie go osiągnąć.
Niemniej, wszyscy wierzymy, że tak się stanie -
mówił po meczu.
źródło: Gazeta
Lubuska
Krzysztof Dewo
(pomocnik, Promienia Żary) - Z Pogonią Świebodzin
zawsze nam się ciężko grało. Zależało nam na rewanżu
za ligę i puchar. Cieszymy się z 3 punktów. Gra z
naszej strony nie była porywająca, jednak
najważniejsze jest zwycięstwo.
Czekają nas kolejne lubuskie derby z Łucznikiem
Strzelce Krajeńskie. Z pewnością nie będzie łatwo.
Jak widać w tym sezonie nikt za darmo punków nie
rozdaje.
|
|