Promień miał zdobyć
boisko ostatniego w tabeli Łucznika szturmem. Jak to
uczynić, pokazali piłkarzom... kibice z Żar.
Dziesięć minut przed rozpoczęciem spotkania w sile
około 30 chłopa, dziarsko przesadzili ogrodzenie
stadionu przy ul. Sportowej i zajęli miejsca w
centralnym sektorze. Choć zachowywali się dość
przyzwoicie, to służby porządkowe nie zaryzykowały
podejścia do nich z plikiem biletów...
A sam mecz? Ambicją gospodarzy było wywalczyć trzeci
w sezonie remis, więc najwięcej uwagi przykładali do
gry obronnej. A że w bramce mieli znakomicie
dysponowanego Mateusza Kobylarza (debiutował w
strzeleckiej drużynie po przyjściu z Toromy Torzym),
to jeszcze 20 minut przed ostatnim gwizdkiem
sędziego zachowywali czyste konto. Nie pomagały
seryjne uderzenia Łukasza Czyżyka, Artura Dewo,
Łukasza Świdkiewicza i Mariusza Hanclicha. Bramkarz
Łucznika nie dawał się zaskoczyć, parując nawet
uderzenia z ośmiu metrów.
Widząc przewagę rywali, trener miejscowych Krzysztof
Woziński krzyknął w pewnym momencie: ,,Panowie,
musimy podostrzyć tę grę!''. Słowa szkoleniowca
opacznie zrozumiał prawy obrońca Michał Antczak,
który w 71 min nie zdążył za wychodzącym do
prostopadłego podania Czyżykiem i ściął rywala w
obrębie pola karnego. ,,Jedenastkę'' pewnie
wykorzystał Świdkiewicz.
O wyrównaniu marzyli w końcówce nie tylko zawodnicy
ze Strzelec Kraj., lecz również ich kibice. Dwaj
bardziej majętni publicznie zaoferowali strzelcowi
gola po 100 złotych. Do wypłaty jednak nie doszło,
bo mizerne umiejętności zawodników nie pozwoliły im
wypracować żadnej okazji do pokonania Tomasza
Kowalczyka.
Łukasz Świdkiewicz (pomocnik, Promień Żary) -
Do strzelania karnego został wyznaczony Paweł
Mierzwiak. Nie czuł się jednak najlepiej, był
niezdecydowany, więc postanowiłem go wyręczyć. Jakoś
samo tak wyszło. Czułem, że nie zmarnuję tej okazji.
Uderzyłem mocno po ziemi w lewy róg bramkarza, on
rzucił się w prawy i w ten sposób zdobyliśmy trzy
punkty. Łucznik zajmuje ostatnie miejsce w tabeli z
zaledwie dwoma "oczkami”, lecz mimo to bardzo
obawialiśmy się tego meczu. Założyliśmy sobie, że
musimy szybko operować piłką, by mijać obronę
rywali. Mieliśmy sporo okazji do strzelenia gola,
ale wykorzystaliśmy dopiero tę z 11 metrów. Nasza
forma nie jest jeszcze optymalna, ale z każdym
pojedynkiem powinna być lepsza.
opis: Gazeta Lubuska
|