|
Pierwsza połowa
spotkania to minimalna przewaga Zagłębia. Już
w 6 minucie strzał oddaje Rakowski, jednak piłka
wychodzi na rzut rożny. Dwie minuty później Węska
podaje do Chyły, a ten będąc w polu karnym uderza
nad poprzeczką. W 11 minucie ponownie miedziowi,
jednak strzał Rymaniaka również jest bardzo
niecelny. Pierwszą akcję miejscowi przeprowadzają po
13 minutach. Czyżyk zagrywa do Zimniewicza, ale
wybiera bardzo niecelne dośrodkowanie. W 30 minucie
kolejny korner dla przyjezdnych. Piłka zostaje
zagrana na przedpole i minimalnie chybionym
uderzeniem popisuje się Adrian Błąd. 35 minuta i tym
razem obok słupka, głową, uderza Skrzypczak. Promień
poważnie zagroził dopiero na trzy minuty przed
przerwą. Rzut wolny na 20 metrze i Bartosz Kosman
minimalnie strzela tuż nad poprzeczką.
W drugiej odsłonie
miejscowi grają już zupełnie inaczej, a pojedynek na
boisku wydaje się być bardzo wyrównany. Tym razem
pierwszą akcję po przerwie konstruuje Promień. Prawą
stroną ucieka Arkuszewski i jego wrzutka "siada" na
poprzeczce. W 63 minucie ponownie podopieczni
Sylwestra Buczyńskiego. Świeżo wpuszczony Tomasz
Bryjak dośrodkowuje i Zimniewicz minimalnie strzela
głową obok słupka. 73 minuta należy do Żebrowskiego.
Przeprowadza samotny rajd, jednak wieńczy go zbyt
czytelnym uderzeniem. Przeczekanie naporu
przeciwnika okazuje się być bardzo opłacalne dla
Zagłębia, a ostanie 10 minut meczu wręcz tragiczne
dla Promienia. W 80 minucie sygnał daje Rymania,
jednak na posterunku stoi Kowalczyk. 82 minuta,
akcja prawą stroną boiska, niepewna interwencja
Żebrowskiego na 16 metrze i mocne uderzenie Rymaniaka
daje prowadzenie lubinianom. W 90 minucie następuje
postawienie kropki nad "i". Odkryty Promień zostaje
złapany na kontrze 3 na 1 i Adrian Błąd pokonuje
Tomasza Kowalczyka. W doliczonym czasie Artur Dewo
trafia jeszcze w słupek, jednak ambitna gra do końca
nie przynosi gospodarzom nawet honorowej bramki.
Adam Buczek
(trener, Zagłębie Lubin) - Z jednej i drugiej strony
mnóstwo niedokładności na tym dobrym boisku.
Wygraliśmy ten mecz, który przy szczęściu Promienia
mogliśmy również i go przegrać. Przeciwnik bardzo
ambitnie podszedł do gry. Sprawdziły się obawy co do
groźnych zagrań Czyżyka. Mecz na pewno ciężki.
Sylwester Buczyński
(trener, Promień Żary) - Remis nas dzisiaj nie
ratował, bo my w każdym meczu chcemy grać o 3
punkty. Zabrakło walki o każdy metr boiska i o każdą
piłkę. Przeciwnik przewyższał nas motorycznie,
technicznie i taktycznie. Może taki zimny prysznic
przyda się wszystkim. Zawiodła każda formacja, były
błędy i myślę, że nie wszyscy udźwignęli ciężar
ligi. Nie o takiej grze marzyliśmy.
|